Zobacz także (100)

Finał koncertu Gintrowski - a jednak coś po nas zostanie

18 marca 2019

Koncert "Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie" w Filharmonii Bałtyckiej.

Wydarzenie

Opinie (17)

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    I tak hitem na zawsze była piosenka ze Zmienników, jednak nie było jej tego wieczoru.

    • 4 4

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    A ja tam

    Kredka Kramsztyka . Naprawdę kawał dobrej i ciekawej muzyki . Szkoda obecnych czasów za brak takjego kalibru twórczości.

    • 11 1

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    Na sali połowa miejsc pustych, co nie dziwi przy cenach biletów z kosmosu (150zł za bilet!), nawet przy 30% zniżce jaką wprowadzili niby to z okazji dnia kobiet. A wykonawcy nie raczyli nawet zagrać bisu mimo owacji na stojąco. Żenada trochę.

    Ale wykonania Karola Levittoux i „A my nie chcemy uciekać stąd” świetne – chociaż tyle.

    • 11 0

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    Widać kobiecą rękę...mniej agresji, walki w piosenkach...

    w porównaniu z zeszłorocznym koncertem - skład mocno okrojony i zawartość. Brak dylematu, zmienników, przesłuchania anioła, autoportretu, obławy, nawet murów...Na plus Piekarczyk i jak zwykle Przemyk i Kiljański...może zrezygnować z prowadzącej? ;)

    • 8 1

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    Legendarne, mitologiczne i epickie zapomnieliście dodać. (2)

    • 2 1

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    Gdańsk

    Panie Cogito, panie Cogito, Gdańsk kulturom stoji , puste krzesła, zaplątane słowa i pełna stodoła konsumpcji frazesów w nieskończoności

    • 3 0

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    Czarne perfumy

    Paulina Grochowska w utworze Czarne Perfumy byla wspaniala!

    • 4 1

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    (2)

    Koncert był fantastyczny.

    • 3 2

    • Opinia do artykułu

      Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

      legendarny!!

      • 0 1

    • Opinia do artykułu

      Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

      Człowiek jest istotą wolną. I ma także, w tej swojej wolności, pełne prawo podziwiać brzydotę i chołubić mierność.

      Problem tylko w tym, że wtedy mierność puszy się i rozrasta, męcząc zmysły tych, którze jej sobie - również w swej wolności - mają prawo nie życzyć.

      • 0 0

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

    (2)

    Koncert przypominał sceny z teatru z filmu Miś. Scenariusz rodem z jakiejś szkolnej akademii z lat 70-tych. Prowadząca Monika Zamachowska nie dość, że nie umiała dobrze przeczytać tego, co miała na kartkach, to jeszcze to, co czytała było po prostu nudne. Rozumiem przywiązanie Julii, córki Gintrowskiego do spuścizny ojca, ale żeby wykonywać jego piosenki przede wszystkim trzeba umieć śpiewać. Pozostali artyści też nie zachwycili. Dziwię się Pani Przemyk, Panu Kiljańskiemu i Piekarczykowi, że zgodzili się wziąć udział w projekcie na tak niskim poziomie. Pochwała należy się natomiast Panu Drapale i Wocialowi. Aranżacje piosenek przygotowane przez Pana Stokłosę ciekawe, ale słychać było przede wszystkim muzykę, z której trudno było zrozumieć słowa, bo je po prostu zagłuszała. Bywam w Filharmonii często i działalność tej instytucji kultury oceniam bardzo wysoko, ale w przypadku tego wydarzenia nie mogę powiedzieć, że było udane.

    • 14 3

    • Opinia do artykułu

      Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

      Mam bardzo podobne odczucia, z racji ceny biletów jak i zaproszonych gości miałam bardzo wysokie oczekiwania wobec wydarzenia. Zabrakło mi wielu piosenek, poza tym, wcześniej otrzymałam informację, że koncert ma trwać 2 godziny, a skończył się po jednej... Również zwróciłam uwagę na problem z dźwiękiem, rzeczywiście ciężko było zrozumieć słowa. W wielu wykonaniach przeszkadzali mi również tancerze, miałam wrażenie, że zostali wrzuceni na tę małą scenę na siłę. Być może pasowali do niektórych aranżacji, jednak wg. mnie byli niestety niepotrzebni: słowa Herberta i muzyka Gintrowskiego na żywo robią show, nie potrzeba do tego tancerzy ani wizualizacji video. Wyszłam z wydarzenia niestety mocno rozczarowana.

      • 7 1

    • Opinia do artykułu

      Zobacz artykuł Gintrowski, a jednak coś po nas zostanie. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej

      Dziękuję...

      ...za rzetelny komentarz. Chciałem napisać coś bardzo podobnego. Już nie muszę. Byłem, słuchałem, mam identyczne wrażenia. Ale ... do zobaczenia na następnym koncercie (?)

      • 2 0

  • Żal artystów... wyjątkowa twórczość i piękne głosy w bardzo słabej realizacji.

    Ogromnie żal mi artystów. Pani Przemyk, pan Kiljański, pan Piekarczyk - to są głosy, wrażliwości i talenty, które nigdy nie powinny być wystawiane na próbę udziału w wydarzeniu realizowanym bez przygotowania, wyczucia i wiedzy.

    Skuszony obietnicą poezji Herberta, muzyki Gintrowskiego - wielkich tego padołu - oraz talentu interpretacyjnego zapowiedzianych wykonawców, poszedłem na koncert. Cena biletów to sprawa wtórna, choć nie bez znaczenia - założyłem jednak, że odzwierciedla koszty poniesione przy realizacji, zapewniając tym samym jej wysoki poziom. W jakimż trwałem błędzie, dowiedziałem się dopiero na miejscu.

    Żeby stworzyć widowisko na miarę takich twórców - dobrze przemyśleć koncepcję i scenariusz, a następnie umiejętnie i odpowiedzialnie je wyreżyserować i zrrealizować , trzeba również twórcą być. Nie odtwórcą, który bez kszty wyczucia obarcza piękny temat wymuszonymi elementami, przypominającymi smętny goździk w klapie, z resztkami celofanu wokół.
    Tak zepsuć... jak można aż tak zepsuć?!...

    Biedni Ś.P. Autorzy, niepokojeni w zaświatach psuciem swoich dzieł.
    Biedni wokaliści, ustawieni nieudolnie, jak rzucone przypadkiem marionetki na smutnej akademii. A w ich tle smuta jeszcze większa w postaci, gorszych znacznie od szkolnych kwiatów z bibuły, niepotrzebnych wideowizualizacji.
    Biedny pan Stokłosa, z bólem uszu i głowy być może słuchający jak źle wybrzmiały jego, z pewnością świetne, aranże.
    Biedni akustycy, nieprzygotowani, bez reżyserii dźwięki, bez osadzenia w kontekście, nie uratowali nagłośnieniem choćby słowa tekstu.
    Biedni tancerze, doklejeni jakby na siłę, bez uzasadnienia.
    Biedna prowadząca, która na scenie chyba dopiero dostała do ręki po raz pierwszy treści zapowiedzi, tak bardzo nic niewnoszące.
    Biedna nawet Filharmonia, na codzień świadek spraw wspaniałych, a zmuszona do goszczenia wydarzenia wymykającego się realizacyjnie standardom.

    I biedni w końcu tak bardzo widzowie i słuchacze, oszukani, zawiedzeni i zniesmaczeni.
    Tak okrutnie mi żal.

    • 6 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Dołącz do nas